Wyniki ogólnopolskiego badania rozpowszechnienia i kontroli czynników ryzyka chorób serca w Polsce są zastraszające. Główną przyczyną przedwczesnej umieralności 
w Polsce są choroby układu krążenia. Powodują śmierć średnio 476 osób dziennie, w tym co piąty zgon jest przedwczesny. Naukowcy wymienili też kilka niepokojących zjawisk. Ponad połowa dorosłych Polaków ma podwyższony poziom cholesterolu.

Czynnikami ryzyka chorób sercowo-naczyniowych są właśnie nadciśnienie, a także cukrzyca oraz podwyższony poziom cholesterolu. 
Mówiąc wprost ponad połowa Polaków 
w przyszłości może borykać się z miażdżycą, chorobą niedokrwienną serca oraz może dołączyć do grona osób cierpiących na nadciśnienie.

Złe proporcje

Trzeba podkreślić, że cholesterol sam w sobie nie jest wrogiem człowieka. Wręcz jest on niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Cholesterol to organiczny związek chemiczny z grupy steroidów, którego pochodne występują w błonie każdej komórki i decydują o wielu jej właściwościach. Potocznie „cholesterolem” nazywa się kompleksy białkowo-lipidowe występujące w osoczu krwi. Naukowcy wyróżniają dwa rodzaje cholesterolu – LDL, czyli „zły” oraz HDL „dobry”. Problem pojawia się, gdy we krwi jest za mało „dobrego” cholesterolu, a zbyt wiele „złego”. Wszystko dlatego, że jego nadmiar osadza się 
w naczyniach krwionośnych. Tworząc płytkę miażdżycową zmniejszającą przepływ krwi, co z kolei prowadzi do miażdżycy.

Niewłaściwe nawyki

Dlaczego z badań wyłonił się tak czarny obraz zdrowia Polaków? Po części znajdziemy odpowiedź w samym badaniu. Okazuje się, że ponad połowa z nas nie ćwiczy lub robi to bardzo rzadko. Nie ma co ukrywać, aktywność fizyczna jest jednym 
z kluczowych elementów w profilaktyce chorób serca i miażdżycy. Nie trzeba od razu startować w maratonach. Wystarczy codziennie zażyć trochę ruchu – pospacerować, popływać, przejść się jeden przystanek czy po prostu wejść po schodach. Niestety często po pracy jesteśmy tak zmęczeni, że sama myśl o takiej aktywności jest już nieznośna. Drugi powód zaistniałego stanu rzeczy wydaje się dość oczywisty – niewłaściwa dieta. Po pierwsze często jemy zbyt rzadko i zbyt dużo. Zamiast zalecanych pięciu posiłków dziennie ograniczamy się do dwóch-trzech, za to większych. Kolejnym błędem jest jedzenie w biegu, przy okazji, przy biurku w pracy. Najważniejsza kwestia, sama dieta. I tu nie jest najlepiej.

Jemy stanowczo za dużo czerwonego mięsa i tłustych produktów mlecznych – masła i śmietany, a co za tym idzie nasyconych kwasów tłuszczowych. Za rzadko sięgamy po produkty zawierające tzw. dobre tłuszcze, np. tłuste ryby morskie czy tłuszcze roślinne, np., wysokiej jakości margaryny, olej rzepakowy, oliwę z oliwek albo orzechy (znajdują się w nich tłuszcze jednonienasycone). Często też nie dostarczamy organizmowi odpowiedniej ilości błonnika – znaleźć go można m.in. w otrębach, niektórych warzywach (brokuły, marchew) i owocach (śliwki, morele). Zbyt często na naszym stole, najczęściej w formie przegryzek, pojawiają się  niezdrowe roślinne tłuszcze trans (znajdują się m.in. w gotowych ciastkach, cukierkach, chipsach). Nie można zapominać, że im bardziej żywność jest przetworzona, tym gorzej dla naszego zdrowia.

Ku poprawie

Wbrew pozorom samodzielne obniżenie poziomu złego cholesterolu nie jest takie skomplikowane. Na początek, zanim lekarz przepisze nam leki na obniżenie poziomu cholesterolu, warto zrobić rachunek sumienia i wprowadzić kilka zmian w codziennym życiu. Po pierwsze wspomniana już aktywność fizyczna. Krok po kroku można wprowadzać coraz więcej ruchu. Po drugie, trochę trudniejsze, zmiana lub modyfikacja nawyków żywieniowych. Warto obejrzeć tzw. piramidę żywieniową i starać się zastosować jej zalecenia w codziennej diecie. Po drugie, znaleźć zdrowsze odpowiedniki. Masło zastąpić dobrą margaryną, tłuste mięso chudym, zamiast chipsów przegryzać marchewkę albo upiec ciastka w domu. Lepiej też mniej smażyć, a więcej piec lub gotować na parze. I jeść dużo warzyw i owoców, zwłaszcza, że niektóre pomagają obniżać poziom cholesterolu.

Sterole roślinne kontra cholesterol

Ostatnimi czasy dużo mówi się o właściwościach prozdrowotnych steroli roślinnych (fitosteroli). Badania wykazały, że sterole roślinne 
w odpowiedniej dawce mogą powodować znaczące obniżenie poziomu cholesterolu we krwi. Jak można przeczytać w artykule dr inż. Anety Kopeć, mgr inż. Estery Nowackiej, dr Ewy Piątkowskiej i dr hab. inż. Teresy Leszczyńskiej z Katedry Żywienia Człowieka, Wydziału Technologii Żywności, Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, „Charakterystyka 
i prozdrowotne właściwości steroli 
roślinnych”: „szeroko prowadzone badania kliniczne wykazały, że spożycie 2-3 g fitosteroli dziennie powoduje obniżenie poziomu cholesterolu całkowitego o ok. 10 proc. oraz frakcji LDL o ok. 15 proc”. Oznacza to, że stosowanie tych związków zmniejsza ryzyko zawału oraz zapobiega występowaniu miażdżycy
 i niedokrwiennej choroby serca.

Doniesienia naukowe sprawiły, że coraz częściej producenci stosują dodatki steroli roślinnych do produktów spożywczych, m.in. do margaryn czy produktów mlecznych. A to oznacza, że po pierwszą pomoc, tym razem, można udać się do sklepu. To kolejny dowód na to, że nadmiar cholesterolu nie oznacza końca świata. Kilka zmian, przestrzeganie urozmaiconej, zdrowej 
i zbilansowanej diety oraz wprowadzenie produktów pomagających obniżyć cholesterol może pomóc nam pokonać tego niebezpiecznego wroga.