Gotowanie jest  taką pasją, której efektami chcemy dzielić się z bliskimi. Jak nakarmić kogoś, kogo kochamy (zdrowo, szybko, wykwintnie, sycąco?)?

Gotowanie to duża przyjemność, szczególnie, jak się ma dla kogo! W mojej autorskiej książce "Przepisy na cztery pory roku", jak i na blogu www.makecookingeasier.pl staram się pokazywać Czytelnikom, że może być ono proste i zdrowe unikając szkodliwych konserwantów tak, byśmy mogli więcej czasu poświęcić sobie nawzajem, rodzinie, przyjaciołom i kultywować tradycje i wartości w jakich wyrastamy. I to jest najważniejsza idea, której się trzymam. Decyduję się na zdrowe, proste i jednocześnie efektowne potrawy. Poszukuję coraz to nowszych rozwiązań w oparciu o tradycyjne założenia. Rynek produktów jest tak inspirujący, że z łatwością możemy przygotować egzotyczne potrawy w domowych warunkach. 

Potrawy na blogu są pięknie przygotowane, można powiedzieć: wystylizowane. Wygląd jedzenia ma znaczenie?

Wygląd potraw, które podaję moim bliskim i dzielę się jednocześnie z Czytelnikiem, ma dla mnie bardzo ważne znaczenie. Jak wiemy – jemy oczami – w związku z tym zawsze staram się przywiązać dużą uwagę do drobnych detali, które tworzą cały obraz dania – nakryty stół, lniany obrus, zerwane polne kwiaty, kraciaste serwety, niby niedbale położone sztućce, deski drewniane etc. W swojej książce, do której zrealizowałam ponad 450 zdjęć, zadbałam o to, by oprócz przepisów kulinarnych Czytelnik mógł również zwrócić uwagę na przyrodę która go otacza. Część zdjęć kulinarnych wykonana jest w plenerze, na trawie, wśród kwiatów i nad morzem. Mam to szczęście, że mieszkam bardzo blisko morza, więc jest ono jednym z głównych motywów, które przewija się w porach roku. 

Pisze Pani bloga, zajmuje się dzieckiemjak Pani wystarcza czasu, aby jeszcze coś pysznego ugotowaćczy w ogóle można przygotować szybko zdrowe jedzenie? Czy możemy prosić o jakieś wskazówki?

Tak na prawdę im więcej mamy obowiązków, tym lepiej jesteśmy zorganizowani. Każdy nowy dzień to nowe wyzwania. Jako młoda matka i żona staram się wymyślać różnorodne potrawy tak, aby dostarczyć organizmowi cennych składników odżywczych. Inspiracje znajduję praktycznie wszędzie, a największe na targach warzywnych. Kolory i jakość produktów przemawiają do mnie w pierwszej kolejności, gdyż to, co będę później gotować musi być oprócz tego, że smaczne, to i atrakcyjne wizualnie – tak, by zachęcić moich bliskich i Czytelników do wypróbowania przepisu.

Opieka nad dzieckiem to wyzwanie również w kategorii zdrowego gotowania dla malucha. Co serwować maluchowibywa, że grymasi, nie chce jeść albo jadłby tylko kolorowe, pachnące słodycze. 

Nawyki żywieniowe kształtują się od najwcześniejszych lat, a zatem my jako Rodzice powinniśmy zdawać sobie z tego sprawę. Im więcej będziemy pokazywać dziecku różnych możliwości kulinarnych, tym lepiej będzie sobie w przyszłości radzić w codziennym przygotowaniu posiłków. Angażując jednocześnie od najmłodszych lat naszego malucha np. przy przygotowywaniu koktajli ze świeżych owoców nie dość, że uczymy się wspólnie poznawać kolory, nazwy warzyw i owoców, to też odróżniamy zapach, smak i pokazujemy, iż w prosty i przyjemny sposób możemy dostarczyć naszemu organizmowi cenne wartości. To naturalne, że nasz maluch grymasi przy jedzeniu, szczególnie, że stanowi to wszystko dla niego nowość. Nasza w tym głowa, żeby go zaciekawić – tradycyjne puree z marchewki możemy uformować za pomocą foremek do pierników, kanapki nie muszą być tradycyjnie podane, ale mogą zyskać nowe, ciekawsze kształty. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. Jedzeniem warto się bawić, bo przecież ma ono nam sprawiać przyjemność.

Młodzi ludzie często nie zwracają uwagi na to, co jedzą, żyjąc w biegu. Czy tak da się odżywiać zdrowo, no i czy to musi dużo kosztować?

Z codziennej obserwacji życia w blogosferze – mam na myśli przede wszystkim napływające komentarze od Czytelników – widzę, że coraz bardziej zwracamy uwagę na to, co jemy na co dzień. Coraz młodsi domownicy angażują się w kulinarne obowiązki i dzięki takim przepisom jak moje wnoszą pewną odmianę dla tradycyjnych dań. Żyjemy w takich czasach, iż większość produktów jest dostępna, a z uwagi na dużą konkurencję stają się bardziej atrakcyjne cenowo. Za czasów moich Rodziców trudno było o cytrusy, nie mówiąc już o egzotycznych przyprawach. Teraz możemy dowolnie przebierać w najróżniejszych kuchniach świata – włoskiej, hiszpańskiej, francuskiej, azjatyckiej. Pozostaje jedynie kwestia odpowiedniego przepisu i pytanie, na co akurat dzisiaj mamy ochotę.

Jedzenie i zderzenie pokoleńbywa, że odżywiamy się trochę inaczej niż nasi dziadkowie czy rodzice. Co i jak przygotować, by wszystkim smakowało, kiedy na przykład przygotowujemy obiad dla teściów?

Ostatnio podejmowałam moich Teściów na obiedzie. Mój Teść słynie ze wspaniałej tradycyjnej kuchni – od wielu lat sam wędzi i przygotowuje wędliny, smaży wspaniałe konfitury i robi nalewki, więc tym bardziej zależało mi na kulinarnym uhonorowaniu moich bliskich. Jako że w moim domu od pokoleń również przywiązywało się uwagę do jedzenia, to postawiłam na tradycyjne danie z pieczonym indykiem, z dodatkiem gruszek, śliwek, wina czerwonego i bukietu świeżych ziół. Do takiego dania idealnie pasują pieczone ziemniaki (pokrojone np. w ćwiartki) z suszonym tymiankiem i otartą skórką cytrynową oraz puree z batatów. Bataty są wspaniałym dodatkiem do potraw – w większości sklepów są dostępne, a mogą być urozmaiceniem dla tradycyjnych dań. Na deser zamiast klasycznej szarlotki upiekłam jabłka z żurawiną i podałam z kruchymi maślanymi ciastkami, lodami waniliowymi domowej roboty i liśćmi mięty. Tak przygotowany deser ujął najbliższych i dał nam przyjemność spotkania.