Bezpośrednie wydatki służby zdrowia, ponoszone przy leczeniu 4 głównych chorób niezakaźnych związanych z bezruchem (choroby wieńcowe serca, cukrzyca typu II, nowotwór jelita grubego oraz nowotwór piersi), szacowane są na 219 mln euro. Dużo wyższe są jednak koszty pośrednie, jakie ponosi Polska w wyniku przedwczesnej śmierci bądź utraty zdrowia przez Polaków. Co roku nasza gospodarka traci na tym ok. 1,3 mld euro. Brak aktywności ruchowej silnie wpływa także na pogorszenie zdrowia psychicznego. Zaburzenia depresyjne i lękowe zabierają Polakom w sumie ok. 65 000 „lat zdrowego życia” rocznie, co generuje ekonomiczne koszty na poziomie 658 mln euro.

„Łącząc powyższe szacunki, osiągamy całkowity roczny koszt ekonomiczny wynoszący ponad 2,2 mld euro, co stanowi równowartość 8,4 proc. całkowitych wydatków na służbę zdrowia w Polsce. To też trzykrotność bezpośrednich wydatków służby zdrowia na choroby wywołane paleniem papierosów” – komentują autorzy raportu.

Gdyby choć 20 proc. nieaktywnych Polaków zaczęło ćwiczyć na odpowiednim poziomie, to udałoby się zapobiec 5 700 zgonów rocznie. Przełożyłoby się to na oszczędności rzędu 435 mln euro.

„W ciągu kilku ostatnich dekad brak aktywności fizycznej stał się jednym z największych niebezpieczeństw zagrażających jakości życia mieszkańców Europy i rosnącym wyzwaniem dla europejskich społeczeństw” – ocenia Mogens Kirkeby, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Sportu i Kultury ISCA.

Rzeczywiście, z cytowanego raportu wynika, że prawie jedna piąta (18 proc.) dorosłych Polaków nie osiąga rekomendowanych poziomów aktywności ruchowej. Szacuje się, że niedostateczny poziom ruchu jest przyczyną 7,4 proc. wszystkich zgonów w Polsce. Oznacza to, że tylko w 2012 r. z tego powodu zmarło 28 000 osób.

„Widoczna jest duża rozbieżność pomiędzy płciami – rekomendowanego poziomu aktywności fizycznej nie osiąga 14 proc. dorosłych mężczyzn i aż 24 proc. dorosłych kobiet. Jeszcze wyższy odsetek notowany jest wśród dzieci i młodzieży – problem ten dotyczy bowiem aż 83 proc. 15-latków” – alarmują eksperci ISCA.

W innych krajach jest jeszcze gorzej

Raport wskazuje, że w innych krajach Unii Europejskiej z ruchem jest jeszcze gorzej niż w Polsce. Ogółem, w zalecanym przez WHO wymiarze 20 minut dziennie, aktywności fizycznej nie podejmuje 25 proc. dorosłych Europejczyków. Z 6 badanych państw, najgorzej jest w Wielkiej Brytanii, gdzie odsetek ten sięga aż 37 proc. Nieco tylko lepiej jest we Włoszech (33 proc.), Hiszpanii (30 proc.), Francji (24 proc.) oraz w Niemczech (21 proc.). Polska, z wynikiem na poziomie 18 proc., nie wygląda więc tak źle.

Podobnie jak w Polsce, także we Włoszech i w Wielkiej Brytanii odsetek niedostatecznie aktywnych dorosłych kobiet jest o 10 pkt. proc. wyższy niż u mężczyzn.

Brak aktywności fizycznej kosztuje Europę ponad 80 mld euro rocznie. To cena, jaką płacimy za leczenie wynikających z bezruchu chorób oraz walkę z wahaniami nastrojów i zaburzeniami lękowymi. Badania pokazują, że koszt ten z roku na rok będzie rósł i w 2030 r. wyniesie już ponad 125 mld euro.

„Liczba zgonów, których przyczyną jest brak aktywności ruchowej szacowana jest w Europie na ponad 500 000 rocznie. Są to zgony, którym można by zapobiec przekonując Europejczyków do zmiany trybu życia na taki, który odpowiadałby zalecanemu poziomowi aktywności ruchowej” – oceniają autorzy raportu.

„Jesteśmy przekonani, że nadszedł czas, by zacząć aktywnie działać w oparciu o wiedzę, jaką mamy na temat braku aktywności fizycznej, który stał się pilnym zagadnieniem społecznym w Europie. Już najwyższy czas, by rozbroić bombę braku aktywności fizycznej i na nowo rozruszać Europę” – dodaje prezes ISCA Mogens Kirkeby .