Moja przygoda zaczęła się w 1989 gdy w wieku 6 lat mój tata zabrał mnie na lotnisko na pokazy lotnicze w Rzeszowie. No i się zaczęło! Połknąłem bakcyla i pokochałem samoloty. Koledzy w szkole wciąż nie byli pewni czy chcą być piłkarzem czy żołnierzem. Ja wiedziałem że będę pilotem samolotu i nic mnie od tego nie odciągnie.

Aktywność w powietrzu działa w dosyć ciekawy sposób. Kiedy samolot odrywa się od ziemi wszystkie problemy na niej zostają, takie wyciszenie organizmu bardzo pomaga w życiu codziennym jednak tego wyciszenia jest niewiele, gdyż po chwili pojawia się ogromna dawka adrenaliny i to ogromne uczucie swobody i wolności miesza się dosyć dynamicznie z ogromną dawką adrenaliny. Dodatku do życia, który potrzebuje do normalnego funkcjonowania. Latając samolotem akrobacyjnym latamy 400 km/h w każdym kierunku, samoloty maja na tyle mocy, że czasami wiszą na śmigle jak helikopter lub w niektórych figurach lecimy nawet na wstecznym. Adrenalina w czystej postaci. Taka mieszanka pojawia się czy to przy akrobacjach samolotem czy skoku na spadochronie.

Muszę również wspomnieć o walorach estetycznych, a dokładniej jakie widoki trafiają się podczas aktywności w powietrzu. Widok miast, ulic w dużej wysokości lub kręto wijących się rzek otoczonych odbijającymi słońce jeziorami jest niesamowity, różnokolorowe pola na wiosnę czy lasy w jesiennych kolorach potrafią zapierać dech w piersiach.

Kiedy mogę się wyrwać za miasto chętnie uprawiam wędrówkę górską lub wspinaczkę skałkową, jednak wędrując ciągle spoglądam w niebo – moją ulubioną przestrzeń.