Jakie jest Pana pierwsze skojarzenie z hasłem "żyj zdrowo"?

Przede wszystkim jest to dobrze wyglądający człowiek, świetnie się czujący. Jest to dla mnie najprostsze skojarzenie z ŻYJ ZDROWO. Dla mnie to się opiera na kilku rzeczach. Te najważniejsze to jest wymiar takiego codziennego dbania o siebie samego, jest to związane z dietą i aktywnością fizyczną. Ja mogę powiedzieć, że czuję się dobrze. Żyje mi się zdrowo i komfortowo. Na aktywność fizyczną staram się zarezerwować kilkadziesiąt minut dziennie,  przynajmniej 5 dni w tygodniu. Najczęściej oczywiście biegam. Sport ten towarzyszy mi od 10 lat. Nie wyobrażam sobie żyć dziś bez biegania, nie ruszając się, nie będąc aktywnym. Udało mi się zarazić tym całą moją rodzinę. Po pierwsze wystarczy wykonać pierwszy krok, wystarczy przełamać barierę w głowie. Robimy coś fajnego, robimy coś dla siebie. Bardzo często przy dzisiejszym tempie życia, zapominamy o sobie. Musimy być trochę egoistami, tu w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Czyli nie będzie takiego dnia, że powie Pan sobie „stop, już mi się nie chce, już mi się znudziło, nie mam siły”?

Miałem taką obawę. Podjąłem się wyzwania, którym było przebiegnięcie 7 maratonów na 7 kontynentach i w którymś momencie miałem taką myśl: „Boże jak uda mi się tego dokonać to chyba sobie odpocznę, nie będzie mi się już chciało biegać”. Jednak nie trwało to długo. Niecałe dwa tygodnie. Po tym czasie na nowo wystąpił głód biegania i nadal wielka przyjemność z biegania.

A gdzie był punkt startowy?

Punkt startowy był w momencie kiedy byłem powiedzmy „dobrze zbudowany” i stwierdziłem, że robiącto co robię, czyli pracując w redakcji sportowej, będąc dziennikarzem zajmującym się sportem to grzeszę troszeczkę. I to na pewno mnie pchnęło do zrobienia czegoś ze sobą. Drugim bodźcem był mój kolega, który mieszkał wtedy obok mnie. Obserwowałem go przez dwa lata. Codziennie rano wychodził biegać. Ja uległem jego namowom i kiedy spróbowałem, kiedy przełamałem barierę w głowie, to okazało się ze na tyle mocno zadurzyłem się  w tym, że po pół roku udało mi się przebiec maraton. Była to ogromna satysfakcja, bo zrobiłem coś czego bym się wcześniej po sobie nie spodziewał.

Jakie były pierwsze wrażenia po przekroczeniu mety w tym maratonie?

Było to totalne szczęście, ponieważ miejsce było również wyjątkowe. Był 2003 rok. Wymyśliłem sobie, że pierwszy maraton pobiegnę tam, gdzie wszystko się zaczęło, a więc w Atenach. Był to jeden z najpiękniejszych momentów w życiu.

Czy było dużo wyrzeczeń? Czasu poświęconego?

Oczywiście, że tak. Ale później te wyrzeczenia przestały być wyrzeczeniami. Teraz ten poświęcony czas na sport traktuje jako coś zupełnie normalnego.

Jaka jest najlepsza pora na bieganie według Pana?

Ja nie mam problemów z porannym wstawaniem. Lubię rano biegać, kiedy jest taka pora roku jak teraz, czyli wiosna, lato. Nie ma lepszej części dnia niż poranek, ale oczywiście zawsze jest dobry moment na przebiegnięcie choć kilku kilometrów.

Bieganiem zaraża Pan wszystkich, rodzinę, kolegów w redakcji, może zarazi Pan teraz całą Polskę.

Jeżeli tak się zdarzy, to ja nie mam nic przeciwko. Chcę namawiać ludzi do biegania, małymi krokami.

Pewnie jak się tak jeździ po świecie bierze udział w maratonach to poznaje się bardzo dużo ludzi, nawiązują się przyjaźnie.

Oczywiście, że tak. Nawiązują się przyjaźnie, ponieważ przebywa się przez jakiś czas w jednej grupie różnych ludzi. Ma się przekrój biegowy całego świata. Są to ludzie z pasją, to nie są nudni ludzie.

A taka Pana ulubiona trasa w życiu codziennym?

Bardzo lubię okolice Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Są tam świetne tereny do biegania, jest bardzo dużo lasów. Trasy są urozmaicone. Można przebiec zarówno 5 km jak i 30 km. Rewelacyjne miejsce do biegania.

Czyli to nie muszą być jakieś wyszukane miejsca?

Tak. Jest to cały urok biegania, ponieważ w każdym miejscu i o każdej porze możemy wyruszyć na trasę. Gdzie tylko chcemy.

A jeżeli chodzi o dietę?

Ja nie stosuję diety. Lubię bardzo życie od strony kulinarnej, ale mam świadomość tego, że gdybymodkręcił manetkę, to musiałbym biegać 12 godzin dziennie. Staram się odżywiać zdrowo. Dieta jest zróżnicowana, staram się nie jeść mięsa. Ale to nie jest udziwnione. Na słodkości też sobie pozwalam. Kocham czekoladę.

Co by Pan powiedział ludziom, którzy wezmą publikację do ręki? Jak zachęcić do aktywnego trybu życia?

Jesteśmy dziś wygodnymi, ludźmi, przyzwyczajamy się nawet do małych luksusów. Warto czasami zmusić się do wysiłku. Na początku może boleć, ale z tego bólu zrodzi się przyjemność, która w długiej perspektywie sprawi, że my tą przyjemnością będziemy mogli cieszyć się zdecydowanie dłużej. Jeśli odpowiada nam życie, przyjemne, z dobrym samopoczuciem to na pewno powinniśmy pomyśleć o aktywności fizycznej. Nie zostawiajmy tego w szkole podstawowej czy na studiach. Niech ta kultura fizyczna przekłada się na wszystkie etapy naszego życia.

Czy istnieje meta, punkt, do którego chce Pan dobiec?

Wyzwań jest całe mnóstwo. Dla mnie metą i wyzwaniem jest to bym jak najdłużej biegał, by to jak najdłużej sprawiało mi przyjemność. To będzie dla mnie największa satysfakcja i doświadczenie takiej właściwej mety.