Biegam, bo…

Biegam bo stał się to mój sposób na dobre samopoczucie i bardzo to polubiłam, a muszę zaznaczyć, ze moja droga do biegania była dosyć niestandardowa. Zaczęło się od tego, że zostałam poproszona o zostanie ambasadorką biegu Wings for Life, co na wstępie mocno mnie zdziwiło, bo nikt z bieganiem do tej pory mnie nie utożsamiał. Pomyślałam sobie, że jest to dobra okazja do tego, żeby się zmobilizować, ponieważ jestem taką osobą, która potrzebuje impulsów, mobilizacji i musi mieć jakiś cel, a dzięki temu miałam w sobie takie zacięcie, które w połączeniu z mobilizacją ze strony trenerki dało mi energię do biegania. Przebiegłam dystans, osiągnęłam swój cel i… biegam nadal, bo to się stało moim sposobem na dobre samopoczucie, na dobry humor, bo sprawia mi to ogromną radość.

Kto był Twoim prekursorem jeżeli chodzi o sport? Czy oprócz biegania są jeszcze jakieś dyscypliny, które uprawiasz?

W kwestii biegania na pewno moja trenerka – Julita, z którą uwielbiam trenować nie tylko dlatego, że poznała mój charakter i wie, jak mnie „podejść”, ale głównie z uwagi na to, że bardzo się polubiłyśmy, co jest niezmiernie ważne, kiedy spędza się z drugą osobą swój wolny czas. A przed Julitą na pewno mój tata, który jest świetnym sportowcem i sprawdza się w każdej dyscyplinie, której się podejmie.

Bieganie pokochałam i ten sport towarzyszy mi na co dzień, ale rekreacyjnie jeżdżę również na rowerze i pływam.

Jak zachęciłabyś do biegania kogoś, kto chciałby zmobilizować się do jakiejś aktywności fizycznej?

Bieganie daje radość i energię. Nie możemy się do niego zmuszać, ale to nie jest trudne, bo już po pierwszych dystansach budzą się w nas pozytywne emocje. Bieganie daje wolność – także tą związaną z pewnymi odstępstwami od zdrowego odżywiania. A co najważniejsze – bieganie to antydepresant i źródło endorfin. Pozwala złapać dystans do wszystkiego co nas otacza, do problemów, niepowodzeń, uwalnia od stresu – wszystkiego o czym mówię doświadczam na własnej skórze.

Zdrowy tryb życia nieodłącznie wiąże się też z jedzeniem. Czy stosujesz jakąś dietę?

Zawsze starałam się odżywiać mądrze, zdrowo i racjonalnie. W momencie kiedy zaczynałam treningi przeszło mi przez myśl, żeby zgłosić się do dietetyka sportowego, który rozpisze mi specjalną dietę, ale moja trenerka mi to odradziła. Poradziła mi, żebym trzymała się swojego dotychczasowego jadłospisu, ale oczywiście dostałam też kilka rad związanych z odstępami czasowymi między posiłkami a treningami – ponieważ przed samym biegiem nie powinno się jeść – to bardzo źle wpływa na jakość biegu. Te nowe „zasady” też w dużej mierze unormowały mój rytm związany z godzinami jedzenia – wszystko się doskonale zbalansowało. Ja wierzę w to, że jedzenie jest niezwykle ważnym elementem naszego życia – niezależnie od tego, czy uprawiamy sport, czy funkcjonujemy w bardziej statycznym trybie. Niestety powoli zapominamy o tym, że jesteśmy tym co jemy – a jemy coraz szybciej i cokolwiek, obniżając przez to jakość swojego życia. Jestem wegetarianką i w swojej diecie słucham swojego organizmu – mam świetne wyniki badań, dobrze się czuję, organizm mi podpowiada na co ma ochotę i ja się tego słucham i sądzę, że to ma swoje odzwierciedlenie w moim samopoczuciu.

Oczywiście miewam swoje grzeszki związane z jedzeniem – na pewno nie odmawiam sobie słodyczy kiedy mam na nie wielką ochotę i często odczuwam z tego powodu wyrzuty sumienia, ale staram się też sobie wytłumaczyć, że skoro trenuję, odpowiednia równowaga jest mimo wszystko zachowana.

A wracając do sportu – co czujesz na mecie każdego biegu?

Pierwsza myśl to – „świetnie, że to już koniec i że podołałam”. Zwykle nie czuję fizycznego zmęczenia, ale jestem pełna euforii i pozytywnej energii, entuzjazmu – takie poczucie permanentnego zadowolenia.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia? Do jakiego biegu się teraz przygotowujesz?

To prawda – początkowo nie spodziewałam się, że moja przygoda z bieganiem i treningami będzie miała swoją kontynuację, a po maratonie, którego zostałam ambasadorką nadal nie mogę rozstać się z Julitą – moją trenerką i mamy już pewne plany dotyczące kolejnych startów. Aktualnie przygotowujemy się do maratonu w Berlinie – to jest mój/nasz aktualny cel.

Podsumowując i odnosząc się do naszego tytułu – co dla Ciebie oznacza hasło „Żyj zdrowo”?

Żyj zdrowo, to znaczy żyj szczęśliwie!